Malowanie mebla wcześniej woskowanego i sposób na paski

Początki przygód z malowaniem są zawsze bardzo ekscytujące i potwierdzą to myślę osoby, które wypróbowały produkty Annie Sloan. Mój poziom entuzjazmu wprawdzie nie zmalał, ale na pewno uważniej dopasowuję techniki postarzania do konkretnych projektów. Zdarzy się Wam pewnie przerobić coś i zmienić wizję, albo popełnić jakiś błąd w trakcie malowania/woskowania. Nie wiem czy zdarzyły mi się poważne błędy, ale na pewno kilka, które skomplikowały mi zadanie. Pamiętam na przykład, że przy którymś woskowaniu użyłam czerwonej bawełnianej koszulki – na całym meblu miałam później małe czerwone włoski :) Nie polecam też woskować bez światła dziennego…

Kiedy pierwszy raz kupiłam ciemny wosk Annie Sloan zdecydowanie przesadzałam z jego użyciem. Nie mam już nawet na myśli ilości, ale efekt jaki daje. Dziś lubię ciemny wosk szczególnie przy zdobieniach. Pokazywałam Wam kiedyś stołki, które z czasem trafiły w ciemny kąt i czekały na lepsze jutro. Jeśli zbyt wiele rzeczy w domu postarzamy – jest po prostu kiczowato. Postanowiłam ponownie pomalować stołki i przy okazji pokazać Wam jak potraktować mebel, który był wcześniej woskowany.

stołki przedW teorii powiedziane jest, że możemy ponownie użyć Chalk Paint na woskowany już mebel. Wosk jest jednak tłusty i nawet jeśli go nie nadużyliście – będzie lekko „odpierał” farbę. Nie zabierajcie się od razu za szlifierkę ani papier ścierny – powierzchnię wystarczy odtłuścić. Używam do tego rozpuszczalnika, którym nasączam ręcznik papierowy i delikatnie zmywam tak wosk. Nie muszę zdzierać farby, a jeśli troszkę wosku zostanie – to też nie tragedia. Osuszony mebel można śmiało malować ponownie.

Całość pomalowałam najpierw na biało (Old White) i odstawiłam na jeden dzień. Wszystko dlatego, że na blacie chciałam zrobić paski, a nie czuję się zbyt pewnie naklejając taśmę na farbę, która zbyt krótko odczekała. Przy okazji pokażę Wam mój szybki sposób na równe paski, które podpatrzyłam kiedyś w internecine. Mam nadzieję, że jasna farba i jasna taśma nie zleją Wam się w całość i będziecie w stanie odczytać zdjęcia.

przyklejanie taśmy1. Jeśli zależy Wam na pasach równej szerokości skupcie się na dokładnym przyklepejniu pierwszego z nich. By wyznaczyć odstępy i upewnić się co do równoległości pasów – przykejcie drobe kawałki tej samej taśmy. Przed malowaniem odklejcie skrawki.

kolor bazowy2. Papierowa taśma ma już to do siebie, że zdarzyć się mogą lekkie przecieki farby.Żeby to zminimalizować, albo nawet uniknąć, polecam delikatnie pomalować najpierw kolorem bazowym (w moim przypadku białym). W ten sposób jeśli będą przecieki – będą w tym samym kolorze co baza.

kolor docelowy3. Kiedy kolor bazowy przeschnie – nanieście docelową barwę. W moim wypadku paski są żółte (Arles). Taśmę zdzieram jeszcze przed zaschnięciem.

Mniejszy stolik zostawiłam bez wzorów – blat biały, ale spód żółty. Większy jest biały z pasiastym blatem. Nie chciałam już mocno go postarzać, żeby zachował wrażenie świeżości kolorystycznej. Paski potraktowałam tylko delikatnie bielą, wykorzystując technikę suchego pędzla. Całość zabezpieczyłam jasnym woskiem.

zblizenie

stolkiZabrakło trochę słońca, więc kolory są lekko złudne. Na obu stołkach zastosowany zostały te same odcienie…

Filmowe mieszkanie singielki

Oglądając współczesne komedie romantyczne nie da się przeoczyć powtarzalności. Mamy zazwyczaj samotną dziewczynę w okolicach 30-stki (popularnie zwaną dziś singielką), która trafia na miłość życia. Tu opcje są dwie: albo nie zdaje sobie sprawy, że miłość była pod jej nosem przez ten cały czas, albo z wybrankiem tak w połowie filmu coś nie wyjdzie i będą godzić się w wielkim finale. Spodziewana scena na dworcu, w deszczu, czy slow motion na plaży…

Okazuje się jednak, że powtarzalność dotyczy również mieszkań filmowych lub serialowych singieiek. Mam dla Was kilka przykładów, ale ostrzegam, że podobieństwa znajdziecie w co drugim weekendowym hicie Polsatu :)

sypialnia singielki z filmów

Właścicielką pierwszej sypialni jest Mary Margaret, która w serialu Once Upon a Time wciela się w rolę współczesnej Królewny Śnieżki. Pomieszczenie jest bardzo romantyczne i dopasowane do baśniowego charakteru postaci. Sypialnie z filmu P.S. I Love You (P.S. Kocham cię) i 27 Dresses (27 sukienek) nieco już gorzej urządzone, ale w tej samej konwencji. Ostatni pokój pochodzi z filmu What’s Your Number? (Ilu miałaś facetów?). Dwa z powyższych planów filmowych postaram się pokazać nieco dokładniej.

Ilu miałaś facetów? jest komedią romantyczną, w której o wystrój wnętrz zadbano znakomicie. Mieszkanie Ally Darling to dobry przykład, by wymienić wspólne cechy podobnych scenografii.

mieszkanie z filmu what's your numberOdkryta cegła to ulubieniec dekoratorów. Z filmowymi singielkami trafimy na wersję bieloną lub jakkolwiek delikatniejszą. Uderza różnorodność kolorów i wzorów, które w większości są florystyczne.

sypialnia z filmu what's your numberSypialnia z dużym łóżkiem w centrum to standard. Najczęściej wybieraną ramą – metalowa.

wyn3wyn2Zaskakujące jak często bohaterki takich filmów muszą wybierać się na pchle targi. Mieszkania pełne są unikatowych mebli i gadżetów w stylu retro.

detale z mieszkania what's your numberO kobiecości wnętrza stanowią również detale. Elementy roślinne i botaniczne (motyle) w połączniu z masą bibelotów to rzadszy widok w kawalerskich domach.

Dawno, dawno temu to serial, którego akcja rozgrywa się równolegle w świecie baśniowym i rzeczywistym. Jedną z głównych bohaterek jest Mary, której odpowiednikiem jest Królewna Śnieżka. To jej mieszkanie robi na mnie największe wrażenie i wpisuje się w dzisiejszy temat doskonale.

snow white once upon a time

W mieszkaniu poza bielą dominują pastele: błękity, turkusy, odcienie zieleni. Mamy celowe niedopasowanie krzeseł i wszechobecny shabby chic, który w tym wykonaniu nie jest moim zdaniem przesadny. Świetne starocie i napisy na ceglanej ścianie sprawiają, że mieszkanie nie jest przesłodzone.

mieszkanie z once upon a timemieszkanie mary margaret z ouatset z once upon a time

Zasypałam Was zdjęciami, więc na pewno sami doskonale wyłapiecie kolejne podobieństwa. Może przyjdą Wam do głowy inne filmy ze zbliżonym wystrojem… Miłego weekendu!

Farby Annie Sloan na zewnątrz

Do Londynu wiosna zawitała już na dobre, co poza samą pagoda przejawia się tu ogrodowym szaleństwem. Sukcesywnie ogarniam roślinne sprawy, a męża zaganiam to żywopłotów i trawników. Słońce sprzyja, więc przy okazji postanowiłam odświezyć lekko wygląd furtki, która znajduje się przed domem.

Do malowania użyłam farby Annie Sloan, która przy zewnętrznych pracach nie jest popularnym wyborem. Zgodnie z wytycznymi samej Annie – Chalk Paint można stosować na zewnątrz, ale wyjątkowo bez wosokowania. Poniżej kilka przykładów ogrodowego wykorzystania tej farby.

chalk panit annie sloan w ogrodzie

Nie wiem czy odważyłabym się pomalować farbą AS meble ogrodowe, skoro nie wypada ich woskować. Być może jest to dobry pomysł w mniej deszczowych rejonach, ale tutaj na pewno średni. Malowałam już donice i inne drobiazgi, które trzymają się naprawdę przyzwoicie, biorąc pod uwagę powodziowo mokrą zimę. Postanowiłam zaryzykować z furtką.

furtka pomalowana annie sloanZnam z blogów historie malowania AS całych domów, ale jest to dla mnie lekko absurdalne. Nie będę bajerować Was, że jest to farba idealna do użytku zewnętrznego, ale przy mniejszych projektach efakt może być ciekawy i szybki. Weźcie pod uwagę, że farba będzie się lekko zmywać, więc jest to praca, którą z czasem trzeba będzie powtórzyć. Nie powinno natomiast przeszkadzać to osobom lubiącym styl shabby chic.

malowana bramka przed i poPowyżej zdjęcie przed malowaniem i po naniesieniu jednej warstwy Old Ochre. Finalnie zdecydowałam się pomalować furtkę dwukrotnie i efekt zadowala mnie. Im więcej jednak warst, tym dłużej farba wytrzyma.

Zdarzało mi się też nie woskować powierzchni malowanej poza ogrodem. Zabezpieczenie farby jest bardzo ważne przy meblach ze względu na wytrzymałość i możliwość czyszczenia. Niektóre dodatki nie są jednak „na zawsze” i dopóki nie mają kontaktu z wodą – mogą nie być zabezpieczone. Pamiętacie na przykłąd karnisz, który wykonałam kiedyś z gałęzi? Zdecydowałam się go wreszcie pomalować i również nie woskowałam. Gałąź nie ma kontaktu z niczym poza firanką, a czyszczę ją szczotką do kurzu.

okno z karniszem z gałąziSłońce wygania mnie na spacer, więc nie będę już dłużej Wam truła. Pozdrawiam ciepło i do następnego!

Antique fairs na przykładzie targów w Detling

Opowiedziałam już i pokazałam Wam wiele rodzojów miejsc, w których można trafić na antyki, znakomite meble z odzysku i różności dekoracyjne. Zdaję sobie sprawę, że te informacje kierowane są głównie do moich wyspiarskich czytelników, a większość z Was nie dostrzega znacznej różnicy między prezentowanymi tu targowiskami, ale chciałabym wszystko odpowiednio skategoryzować… Markets, Car Boot Sales, Antique Stores, Junk Shops (celowo po angielsku, bo średnio wypadnie tłumaczenie) to wszystko doskonałe żródła, które jednak znacznie mogą różnić się sprzedawanymi przedmiotami, lokalizacją i cenami. Wszystko to miałam okazję pokazać Wam na przykładach. Do wypełnienia mojego przewodnika zdjęciowego brakuje wciąż tytułowych targów – antique fairs i dwóch pozostałych źródeł, do których nie miałam okazji wybrać się z aparatem: charity shops i punkty house clearance.

antique fair detlingAntique fairs to targi, które skupiają zazwyczaj bardzo dużą ilość profesjonalnych wystawców. Miałam przyjemność wybrać się do Detling na weekendowe wydarzenie organizowane przez B2B Events, gdzie poza zewnętrznymi stoiskami rozstawione były dwa olbrzymie namioty.

antique and flea fair 3Na zewnątrz w większości skarby ogrodowe i meble. Można powiedzieć, że przypominało to droższy car boot, ale bez ubrań, zabawek i śmieci.

antique and flea fair 2W namiotach królują już wystawcy z typowo kolekcjonerkimi okazami. Nie robiłam zbyt wielu zdjęć porcelanowych figurek czy biżuterii, bo niespecjalnie mnie to interesuje. Ilość wystawców jest jednak tak duża, że znajdą się meble i inne wspaniałości.

antique and flea fairCeny są bardzo różne, ale na pewno niższe od sklepowych. Można znaleźć krzesło za kilka funtów czy komodę za 40£. Moim ulubionym znaleziskiem był butcher block – rzeźnicki blok (zdjęcie powyżej – pierwsze z lewej). Cena to 300£, ale sprzedawca na pewno byłby skłonny się targować. Podobny autentyczny okaz w londyńskim sklepie (np. w prezentowanym kiedyś Elemental na Old Spitalfields) to koszt przynajmniej 1000£. Wspominam o tym, bo wizualnie pomysł wykorzystania starego bloku rzeźnickiego bardzo mi odpowiada i jest sporym hitem wnętrzarskim. Poniżej kilka przykładów.

butcher block ideasJako wegetarianka nie czułabym się pewnie za dobrze mając w kuchni stary stół rzeźnicki… Staram się być jednak otwarta na inspiracje, a trzeba przyznać, że wygląda to świetnie – szczególnie jako wyspa kuchenna. Bywa, że podobne bloki wykorzystywane były do krojenia niemięsnych rzeczy (chopping block), ale nie oszukujmy się – te ze zdjęć raczej nie są tak ubite od siekania szczypiorku!

Odbiegłam mocno od tytułowego tematu, więc szybciutko tylko dopowiem, że kalendarz antique fairs znajdziecie tutaj.

Lampa industrialna z North London Vintage Market

Długo poszukiwałam lampy, która wpasowałaby się stylem do mojego domowego biura. Nie mogłam zdecydować się między naftową (przerobioną na elektryczną) a industrialną. Ta druga w Londynie jest nieco trudniejsza do upolowania, więc byłam bliska kupienia nowej – stylizowanej wersji. Udało mi się jednak trafić na znakomity targ staroci i znalazłam idealny na moje potrzeby okaz.

lapmy w stylu industrialnym fabrycznym loftTrend na oświetlenie w fabrycznym stylu (in. industrialnym) utrzymuje się już dosyć długo i nic nie wskazuje na to, żeby prędko miało się to zmienić. Takie lampy z przemysłowego odzysku najczęściej znajdziemy w przestronnych loftach, ale rodzaj i rozmiar dopasować można na potrzeby każdego niemal wnętrza. Moim hitem są lampy z siatką ochronną i taką właśnie udało  mi się znaleźć.

lapma loft w stylu industrialnymMetalowa rączka służy za klamrę, którą zdecydowałam się zamocować na drabinie. Dzięki temu lampka znajduje się bezpośrednio nad biurkiem, nie zajmując jednocześnie na nim miejsca.

lampa industrialna z klamrą w biurzebutelki apteczne i pióraWyraźnie widać było ślady przemysłowego użytkowania – była brudna i całkowicie zachlapana białą farbą. W miarę możliwości oczyściłam metalowe elementy, przywracając je do przyzwoitego stanu. Nie wiem czy nie pomalować siatki albo rączki. Póki co wszystko działa, więc może z czasem wymienię kabel na nowy, do czego pewnie potrzebny będzie mój tata. Ciekawa jestem Waszych opinii! Odświeżyć ją trochę?

Na koniec kilka słów o miejscu, w którym ją znalazłam.. Wybaczcie proszę parszywą jakość zdjęć, ale miałam tylko telefon…

north london vintage marketNorth London Vintage Market (link) nie jest dużym targiem staroci, ale to jedno z tych miejsc, w których zawsze coś ciekawego się znajdzie. Mieszczący się w budynku parafialnym market prowadzą Ali I Lucy, które doświadczenie zdobyły sprzedając na Spitalfields. Nie jest to jedno z tych targowisk, na których pełno wszystkiego, ale nic nie może wpaść w oko. Stoiska zaopatrzone są w większości w przedmioty do domu (mid-century ceramika, stare tkaniny, meble, dodatki industrialne). Jeśli podobnie jak ja przepadacie za retro kuchennymi dodatkami – to zdecydowanie miejsce dla Was. Znalazłam kilka rewelacyjnych przedmiotów, którymi pochwalę się przy okazji kuchennego wpisu. Ceny są przystępne, a sprzedawcy mili i skłonni się targować.

north london vintage market2Miejsce do zaznaczenia na mapie! Kolejne weekendowe wydarzenie 1-2.03 w sobotę 10:00-17:00 i niedzielę 13:00-17:00.

Wnętrza rodem z dreszczowca – American Horror Story

American Horror Story to jeden z tych seriali, przy których nie można oderwać oczu od wnętrz i aranżacji. Ekipa, która odpowiada za wygląd planu: Mark Worthington – scenograf i Ellen Brill – dekorator, daje niesamowity popis umiejętności i poza historyczną autentycznością dostarcza wielu inspiracji. Każdy sezon jest niezależny i ma swój dreszczowy temat przewodni. Pierwszy dzieje się w opętanej rezydencji, drugi – Asylum (zdjęcia poniżej) w starym szpitalu psychiatrycznym, a trzeci – Coven, w szkole dla czarownic. Nie mam jednak zamiaru pokazywać Wam scen z horrorów, a przy okazji planu tego serialu przemycić trend, który jest jednym z moich ulubionych - dodatki w stylu industrialnym, a konkretnie laboratoryjne i medyczne.

american horror story setNie polecam z domu robić gabinetu lekarskiego, ale urozmaicić go ciekawymi dodatkami, które mają często lekko mroczną historię. Uwielbiam plakaty edukacyjne i stare butelki, do których można włożyć np. kwiaty. Prawdziwymi perełkami są jednak metalowe meble i lampy.

styl industrialny - medyczne i laboratoryjne dodatkiNajbardziej zjawiskowe, ale też trudne do znalezienia są stare witryny lekarskie (zwykle dentystyczne). Można wykorzystać je w łazience, ale przy odpowiedniej aranżacji sprawdzą się w każdym innym pomieszczeniu. Inspirowana tym stylem seria Fabrikör jest moim Ikeowym hitem tego sezonu. Zerknijcie na zdjęcia witryn poniżej.

ikea fabrikor witrynaI na koniec moje ulubione pomieszczenie z ostatniego sezonu American Horror Story – Coven. To chyba kwintesencja poruszanego dziś tematu. Mamy tu do czynienia z połączeniem oranżerii, zielarni i swoistego laboratorium, w którym jedna z bohaterek przyrządza swoje magiczne mikstury. Cegła, oświetlenie, wszechobecna roślinność i ciekawe butelki doskonale sprawdzą się poza mrocznym planem filmowym.

american horror story set screencapsNie wiem czy odpowiadają Wam filmy i seriale, które za zadanie mają budzić lęk. Zapewniam jednak, że warto zapoznać się chociażby ze względu na ogrom inspiracji wnętrzarskich. Może innym razem wplotę zdjęcia z pozostałych pomieszczeń, które z industrialnym tematem nie mają już wiele wspólnego.. W każdym razie polecam!

Szafki katalogowe w stylu industrialnym

Nic chyba nie podkreśla stylu industrialnego lepiej niż szafki katalogowe. Nie muszą być w zasadzie katalogowe z zamysłu – liczy się przede wszystkim mnogość szuflad. Jeśli polujecie na podobny antyk polecam szafki biblioteczne, aptekarskie, czy te do przechowywania rysunków.

szafki katalogowe styl industrialnyMożemy trafić na różne wielkości i kształty, więc poza preferencjami nic nie ogranicza wyboru pomieszczenia. Najczęściej pojawiającym się zastrzeżeniem, które w dużej mierze podzielam, jest kwestia praktycznego zastosowania takich szafek w domu. Mimo, że szuflad jest dużo – są zazwyczaj małe lub płytkie. Jeśli ktoś nie ma imponującej kolekcji drobnych przedmiotów, podobnym meblem może poświęcić cenną przestrzeń użytkową.

szafki katalogowe biblioteczne w stylu industrialnymW ostatnią niedzielę na Wimbledon Boot Sale znalazłam małą wersję takiego mebla, która prawdopodobnie przeznaczona była na biurko. Szafka nie była w najlepszym stanie, ale za to prawdziwa okazja.

szuflady katalogoweNie chciałam jej malować, ani odnawiać szlifierką. Podoba mi taki wysłużony wygląd, więc jedyne co zrobiłam to dokładnie ją wyczyściłam i podreperowałam drewniane prowadnice do szuflad.

industrialna szafka katalogowa2Umieściłam ją w domowym biurze, gdzie przyda mi się do przechowywania dokumentów i wpasuje stylem. Nie mogę się zdecydować czy udekorować ją słojami aptecznymi, czy postawić na niej maszynę do pisania. Do dekoracji użyłam też gałązek, których końcówki maczane były w czerwonej farbie. Nie widać tego niestety najlepiej na zdjęciach… Będę pewnie zmieniać aranżacje co jakiś czas w zależności od praktycznych potrzeb.

industrialna szafka katalogowaMyślę, że to ciekawy dodatek meblowy, który nie zajmuje dużo miejsca. Przypomina mi, że warto czasem zerwać się w niedzielę o świcie, by odwiedzić ulubione targowisko.

Wycieczka po marokańskich bazarach – Suk w Marakeszu

To był dobry rok! Za podsumowania biorę się rzadko, bo nie wychodzi mi najlepiej dzielenie wrażeń na pełne okresy. Przysiadłam jednak na chwilę do zdjęć i bloga, któremu nie tak dawno stuknął przecież rok, by uśmiechnąć się pod nosem z nutą spełnienia. Nie chciałabym zanudzać Was osobistymi szczegółami – skupię się więc na wspaniałych miejscach, które miałam okazję zobaczyć. Dziś o kolorowych bazarach marokańskich, które może swoimi skarbami wpiszą się i w Wasze zainteresowania.suk w marakeszu napNasza wrześniowa wyprawa dała nam sporo turystycznych możliwości. Dużą część czasu spędziliśmy w Marakeszu, w którym znajduje się największe i najbardziej znane tagowisko. Suk, bo tak nazywane są tam bazary, mieści się w medynie, czyli starej części miasta. By rozpocząć zakupową wycieczkę musimy przebrnąć przez zaklinaczy węży i innych ulicznych artystów, którzy będa zaczepiali nas ofertami malunków z henny czy zdjęciami z małpką. Bardzo duża część przedmiotów to niestety masowa produkcja. Trzeba naprawdę poświęcić czas i dokładnie obserwować, by nie dać się naciągnąć.

morocco suk w marakeszuNajbardziej znanymi turystycznymi zdobyczami są dywany, meble, ceramika, przyprawy i biżuteria. Jeśli mieliście już gdzieś okazję się targować – w Marakeszu bez tego ani rusz. Każdy sprzedawca podaje zawyżoną cenę, a po prawdziwie długich negocjacjach zchodzi z niej nawet o połowę. Ciężko też przejść obok stoiska niezauważonym – sprzedawca natychmiast zagai nas i zaprosi do środka kilkoma wyuczonymi słowami w naszym ojczystym języku.

suk w marakeszuZabrałam ze sobą kilka szali i narzut. Nie obyło się też bez biżuterii i ozdobnych talerzy, których część straciłam niestety w podróży. Mam nadzieję pokazać Wam część łupów przy okazji jakiejś domowej stylizacji. Żal było mi mebli, ale nabycie ich wiązałoby się z przesyłką, która jest podobno bardzo niepewną sprawą w Maroku.

Morokańskie bazary to z pewnością genialna przygoda dla podobnych mi zbieraczy. Mam nadzieję podzielić się jeszcze wieloma miejscami. Wam życzę w tym roku pięknych i inspirujących doświadczeń. Dzięki, że jesteście i do zobaczenia w 2014!

Pakowanie prezentów świątecznych w stylu rustykalnym

Pierwszy raz spędzamy święta w Londynie i sami je urządzamy. Mimo, że obowiązków jest znacznie więcej muszę przyznać, że póki co unikam robienia wszystkiego na ostatnią chwilę. Już jakiś czas temu kupiłam wszystkie prezenty, których część pojechała do Polski, a reszta czekała na zapakowanie. Chciałabym pokazać Wam dziś pomysły na naturalne i rustykalne paczuszki, które są ciekawą odmianą od wszechobecnych kolorowości.

pakowanie prezentów swiątecznych 2Jedyny papier ozdobny kupiłam w M&S. W większości użyłam jednak zwykłego – kupionego kiedyś w spożywczaku. Do tego przydadzą się zrobione z tektury zawieszki i naturalny sznurek. Wykorzystałam również siateczkę, którą kupiłam w sklepie 99p (duży odpowiednik polskiego „wszystko za 5zł”) – oryginalnie jest to mata antypoślizgowa. Resztę dodatków opiszę za moment.

pakowanie prezentów swiątecznych 3Mniejszy z prezentów powyżej zapakowałam w całości we wzorzysty papier. Przy większym dominuję jednokolorowy, ale by ze sobą korespondowały dodałam pasek ze wzorem. Oba przewiązane są naturalnym sznurkiem – na większym zawiązałam go w warkocz. Przyda się jakaś roślinka lub gałązka. Ja zerwałam to, co miałam przed domem :)

pakowanie prezentów swiątecznych 5Drugi pomysł jest bardzo podobny. Dodatkiem są tu bażancie pióra i gałązka.

pakowanie prezentów swiątecznych 1Ostatni pomysł to wspomniane siateczki i gwiazdka tekturowa, którą pomalowałam na biało.

pakowanie

Wszystkim przy tej okazji życzę spokojnych i rodzinnych Świąt Bożego Narodzenia! Mam nadzieję zobaczyć Was wkrótce wypoczętych i gotowych na noworoczne pomysły!