Farby Annie Sloan na zewnątrz

Do Londynu wiosna zawitała już na dobre, co poza samą pagoda przejawia się tu ogrodowym szaleństwem. Sukcesywnie ogarniam roślinne sprawy, a męża zaganiam to żywopłotów i trawników. Słońce sprzyja, więc przy okazji postanowiłam odświezyć lekko wygląd furtki, która znajduje się przed domem.

Do malowania użyłam farby Annie Sloan, która przy zewnętrznych pracach nie jest popularnym wyborem. Zgodnie z wytycznymi samej Annie – Chalk Paint można stosować na zewnątrz, ale wyjątkowo bez wosokowania. Poniżej kilka przykładów ogrodowego wykorzystania tej farby.

chalk panit annie sloan w ogrodzie

Nie wiem czy odważyłabym się pomalować farbą AS meble ogrodowe, skoro nie wypada ich woskować. Być może jest to dobry pomysł w mniej deszczowych rejonach, ale tutaj na pewno średni. Malowałam już donice i inne drobiazgi, które trzymają się naprawdę przyzwoicie, biorąc pod uwagę powodziowo mokrą zimę. Postanowiłam zaryzykować z furtką.

furtka pomalowana annie sloanZnam z blogów historie malowania AS całych domów, ale jest to dla mnie lekko absurdalne. Nie będę bajerować Was, że jest to farba idealna do użytku zewnętrznego, ale przy mniejszych projektach efakt może być ciekawy i szybki. Weźcie pod uwagę, że farba będzie się lekko zmywać, więc jest to praca, którą z czasem trzeba będzie powtórzyć. Nie powinno natomiast przeszkadzać to osobom lubiącym styl shabby chic.

malowana bramka przed i poPowyżej zdjęcie przed malowaniem i po naniesieniu jednej warstwy Old Ochre. Finalnie zdecydowałam się pomalować furtkę dwukrotnie i efekt zadowala mnie. Im więcej jednak warst, tym dłużej farba wytrzyma.

Zdarzało mi się też nie woskować powierzchni malowanej poza ogrodem. Zabezpieczenie farby jest bardzo ważne przy meblach ze względu na wytrzymałość i możliwość czyszczenia. Niektóre dodatki nie są jednak „na zawsze” i dopóki nie mają kontaktu z wodą – mogą nie być zabezpieczone. Pamiętacie na przykłąd karnisz, który wykonałam kiedyś z gałęzi? Zdecydowałam się go wreszcie pomalować i również nie woskowałam. Gałąź nie ma kontaktu z niczym poza firanką, a czyszczę ją szczotką do kurzu.

okno z karniszem z gałąziSłońce wygania mnie na spacer, więc nie będę już dłużej Wam truła. Pozdrawiam ciepło i do następnego!

Written By
More from ola

Szczebelkowe krzesła typu windsor

Można powiedzieć, że krzesła to jedna z moich największych obsesji. Dalekosiężnym planem...
Read More

13 komentarzy

  • Super ogląda się Twojego bloga.Właśnie kupiłam farby AS i będę próbować na krzesłach.Dobrze ,że poruszyłaś temat malowania na zewnątrz.Dzięki i pozdrawiam.
    Beata

  • „(…) farba będzie się lekko zmywać (…)”

    Tak, i taka informacja mnie przekonuje. Przeciwnie, niż opowieści (dystrybutorów) z zaczarowanego lasu 😉 , jaka to ta farba jest wspaniała i uniwersalna do zastosowania na zewnątrz.

    Efekt czysto dekoracyjny, bez oczekiwania jakiejś niezwykłej trwałości i właściwości przewyższających tzw. nowoczesne technologie, podany bez owijania w bawełnę – to akurat jestem w stanie zaakceptować. Szkoda, że mało kto potrafi o nich mówić bez marketingowej ściemy.
    Zwykła szkolna farbka wodna (typu plakatówka – w czasach mojej młodości były to jedyne dostępne farby wodorozcieńczalne, poza emulsją do ścian), na ocynkowanej rynnie wytrzymała co najmniej rok. Potem przestałam tamtędy chodzić, więc nie wiem, ile jeszcze przetrwała. Wiem za to, że gdybym taką farbą poplamiła ścianę domu, to kolor też utrzymałby się przez kilka lat, stopniowo spływając i blaknąc. Cudów nie ma 😉

    Oczywiście kupiłam próbki, jak wiele innych farb wcześniej, na próbę, żeby nabrać zdania. Ale bez nadmiernych oczekiwań, wszystkie efekty, jakie widziałam, da się uzyskać innymi materiałami, może tylko potrzeba więcej pracy, odrobiny wprawy i trochę wiedzy o mieszaniu kolorów 🙂

  • Bardzo podoba mi się Twój ogródek – zadbany i kolorowy:) A takie osobiste odnawianie różnych rzeczy to fajna zabawa:) też lubię takie prace 🙂 Ostatnio przemalowałam stary mały taborecik i drzwi w pokoju:) Jakąś taką zwykłą farbą do drewna, ale jestem całkiem zadowolona. A teraz w planach mam założenie małego zielnika.
    Pozdrawiam!

  • Piękne i bajkowe. Rzeczywiście salon przeniesiony do ogrodu. Myślę, że spokojnie można zapraszać gości 🙂 aha i gratuluje dobrania kolorów 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *