Krzesła malowane częściowo i mój przyjaciel z Radomska

Znacie już pewnie moją słabość do krzeseł, których mam w domu znacznie więcej niż wypada przy dwuosobowej rodzinie… Poza moim zainteresowaniem ich historią przyznaję, że jest to bardzo wdzięczny do przeróbki mebel. Każde pomieszczenie mile skorzysta z dopasowanego lub całkiem kontrastowego akcentu, który dodatkowo jest mobilny i oczywiście przydający się. Krzesło szczebelkowe w stylu kapitańskim znalazłam w sklepie vintage – Linike na Brixton. Było bardzo tanie, ponieważ miało spore uszkodzenie w postaci złamanego szczebla. Nie taki jednak zwyczajny ten śmieć do odratowania – polski nasz jest to radomszczanin!

ZPM Radomsko w latach świetności najbardziej słynęło z krzeseł giętych (bentwood), które od 1881r. produkowali tam twórcy tej specyficznej techniki. To bardzo ciekawa historia, którą podzielę się pewnie przy okazji znalezienia krzesła Thonet. Teraz jednak o moim, które oczekiwało pomocy.

zpm radomsko krzeslo z londynu

Jeden z dolnych szczebli był całkiem złamany, co przy jego grubości i lokalizacji mogło być wyrokiem śmierci. Postanowiłam jednak dać mu szansę i jakoś podreperować. Wewnątrz złamania nałożyłam klej i zostawiłam tak zbijając trytkami (opaski kablowe) na kilka dni. Dopiero pewna solidności pracowałam nad wizualnym aspektem – złamanie nawet sklejone było wciąż widocznie szpecące. Nałożyłam wypełniacz do drewna, który po zaschnięciu dokładnie szlifowałam papierem. Po tym postanowiłam pomalować. Na zbliżeniu wciąż widać lekkie nierówności, ale na gołe oko nie są na szczęście widoczne.

reperowanie złamanego szczebla w krześle

Pomyślicie pewnie, że pomalowałam je w całości, jak robiłam już z innymi… Tym razem wyjątkowo ciężko było mi się pożegnać z drewnem. Mimo, że uwielbiam malować meble i dopasowywać je do wnętrz – nie można przesadzać z robieniem wszystkiego podobnie. Ponieważ jest to największe i najwygodniejsze z moich krzeseł postanowiłam połączyć je z biurkiem, które malowałam (już skończone – zrobię zdjęcia i pokażę pewnie na dniach). Biurko malowane i krzesło też – to było dla mnie za wiele.. Drewno, które wciąż jest w doskonałym stanie zostawiłam więc w większości nietknięte. Skorzystałam z trendu malowania tylko częściowo. 🙂

przyklady krzesel malowanych czesciowo

Kolor został wybrany z myślą o biurku.. Wymieszałam Arles z Antibes Green, by wyszła mi taka jakby limonka. Pomalowałam szczeble pod siedziskiem, co daje efekt tylko dodatku kolorystycznego. Mam nadzieję, że spodoba Wam się taki pomysł – zwłaszcza, gdy pokażę Wam biurko!

krzeslo kapitanskie z radomska

Written By
More from ola

Instrukcja przerobienia szafki nocnej

Obiecałam w ostatnim wpisie krok po kroku pokazać jak przerobiłam szafkę nocną....
Read More

11 komentarzy

  • No to faktycznie nie będzie już wymówek, żeby nie poszukiwać i nie przerabiać. Nie dość, że krzesło z Polski to jeszcze udowadniasz, że można naprawić i dostosować wszystko do potrzeb wnętrza. Uwielbiam Twojego bloga!!

    • Bardzo dziękuję Edyta! Nie wiem na czym polegają blogowe wyróżnienia, ani inne tym podobne akcje – natomiast bardzo mi miło i z chęcią zajrzę do ciebie:)

  • Piękna prostota i w tym jest czar twojego bloga. Nie wszystko trzeba pomalować gruba warstwa farby 😉 ważne jest dopasowanie metod do modelu i Ty to robisz z wdziękiem. Poa tym strasznie mie się podoba jak odratowalas krzesło które inaczej łatwo mogło by wylądować na śmietnisko.

  • Zaglądam tu od paru dni, tyle czasu zajęło mi przeczytanie Twoich wpisów – w dalszym ciągu jeszcze nie wszystkich. Znalazłam u Ciebie wiele inspiracji, ale też nie wszystkie są w moim guście-wg. zasady, że gdyby wszystkim podobało się to samo to świat byłby poprostu nudny…
    Wracając do meritum, nigdy nie komentuje czyichś blogów i wpisów, ale tym razem nie mogłam się powstrzymać… Zaczęłam czytać wpis… Zobaczyłam zdjęcia rekonstrukcji, później prezentację innych projektów i w końcu Twoje krzesło… I tu delikatny niedosyt. Tylko nie zrozum mnie źle. Krzesło rewelacja, dobór koloru też, ale stało się takie symetryczne… Zobaczyłam je i zastanawiałam się, że może spróbowałabyś pomalować jeden szczebel oparcia, najlepiej drugi lub trzeci od boku… Co o Tym myślisz?
    Wiem, że artyście nie powinno się niczego sugerować-ale musiałam zaryzykować….
    Pozdrawiam Cię bardzo ciepło i czekam na więcej kreatywnych pomysłów…

    • Dzięki za Twoją opinię Natalka!
      Jak sama wspomniałaś trudno sprostać wszystkim oczekiwaniom i gustom.. Gdybym traktowała krzesło w oderwaniu od wizji całego pokoju – może pozwoliłabym sobie na więcej. Biorę jednak pod uwagę, że o ile po epokach pewnie trochę poskaczę – tak po samej styllistyce tym razem już mniej. Wiele się jeszcze wydarzy się w pokoju i przede wszystkim dojdzie stylizacja, więc mam nadzieję choć odrobinę uspokoić Twój niedosyt!:)
      pozdrawiam,
      Ola

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *