Pokój gościnny w stylu boho

Styl boho jest zdecydowanie jedenym z moich ulubionych. Nie tylko pozwala się artystycznie wyrazić, ale jest też wspaniałym pretekstem do użycia rozmaitych znalezisk i staroci. Można pozwolić sobie na eklektyczne mieszanki i kolory, których normalnie nie łączylibyśmy ze sobą. Obecnie naszą małą sypialnie wykorzystujemy jako pokój gościnny. To rewelacyjny kandydat na przeróbkę z mniejszym budżetem i tańszą stylizacją.

Podczas remontu skupiliśmy się na tym, by pokój był jasny i neutralny. Nie chcieliśmy wydać za dużo, a białej farby mieliśmy aż w nadmiarze. Pewnie nie będziecie w stanie zobaczyć tego na zdjęciu, ale wszystkie ściany były w kiepskim stanie i pokryte teksturową tapetą. W środkowej ścianie z kominem znajdowała się toporna półka, którą postanowiliśmy usunąć. Jeszcze większym wyzwaniem okazała się jednak szafka w zabudownie. Mieliśmy w planie zrównać obie strony komina, tak jak było w tym domu oryginalnie. Niestety napotkaliśmy na dziwny strukturalny problem, który możecie zobaczyć na drugim zdjęciu. Trójkątnego boku ściany nie dało się niestety wyburzyć, przez co wnęka nie może sięgać sufitu.

Kolejną zmianą jaką wprowadziliśmy jest podłoga. Nie lubimy dywanów wykładzinowych, które w Anglii są tak popularne. Zdecydowaliśmy się na całej górze domu (łącznie z pokojem gościnnym) położyć olejowane drewniane podłogi w kolorze tabaki. W każdym pokoju, w którym wymienialiśmy podłogę zainstalowaliśmy również tradycyjne kalorefyry żeberkowe.

Niemal każdy przedmiot w tym pokoju jest używany i ma swoją historię. Komodę znalazłam na targowisku ze starociami i pomalowałam ją farbami kredowymi Annie Sloan (więcej o tym przeczytacie tutaj). Wiklinowe krzesło to okazja z ebaya. Nie jest to do końca fotel paw (peacock chair) na jaki polowałam, ale myślę że sprawdza się tam idealnie.

Następne znalezisko z ebaya to wiklinowy/rattanowy regał. Nie podoba mi się do końca, że był bielony. ale postanowiłam zostawić go w takim stanie. Dodaje mu to charakteru. Mój najnowszy zakup to stojak na kwiaty z lat 60-70. Znalazłam go na jednym z moich ulubionych targów vintage w Londynie – So Last Century.

Pamiętacie bambusowe kotary z poprzedniego wieku? Moja ciocia miała jedną w kuchni na początku lat 90-tych. Kojarzyła mi się wtedy z kiczem i nie wyobrażałam sobie, że kiedyś i mi się taka zamarzy. A jednak! To jedyna nowa rzecz jaką kupiłam i jestem bardzo zadowolona. Portret Fridy Kahlo dumnie osłania szafę wnękową i podkręca boho-folkowy charakter wystroju.

Okno pokoju wychodzi na Południe (lekko Południowy Wschód) co oznacza, że jest jasno i słonecznie przez wiekszą część dnia. To najlepsza możliwa lokacja dla moich roślin doniczkowych, a mam ich, jak wiecie, całkiem sporo.
Na pewno wprowadzę jeszcze kilka zmian, np. wymienię lampę czy dodam kilka ozdób na ścianę, ale na ten moment jestem całkiem zadowolona z efektu.

Written By
More from ola

Lustro pomalowane na żółto

Taka już natura ludzka, że zimą tęskni się za latem i kolorowością....
Read More

3 komentarze

  • Super! Właśnie przymierzam się do wiosennego remontu pokoju i Ty utwierdziłaś mnie w tej idei. A ponieważ też lubię rzeczy z odzysku, niedawno zabrałam się za malowanie mebli i po dziurki w nosie mam wszędobylską szarość….to wiwat kolory i wzory!!!

  • Również uwielbiam styl boho i w niedalekiej przyszłości mam zamiar podjąć się remontu mojego mieszkania w tej własnie konwencji. Twój wpis tylko utwierdził mnie w przekonaniu, że to dobry pomysł. Przepiękne efekty remontu, bardzo podoba mi się Wasza podłoga 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *