Przerobione na biało krzesła i stół – shabby chic

Miałam już okazję pochwalić się tu zdobyczą w postaci stołu i sześciu krzeseł szczebelkowych. Przypomnę, że ten wysłużony komplet kupiłam za 40GBP w sklepie Sue Ryder. Sporo czasu zajęło mi doprowadzenie go do stanu, który sobie wymyśliłam i przyznam, że był to najbardziej żmudny i monotonny projekt. Bywało, że przez kilka dni nie malowałam krzeseł wcale, ale wracały do mnie zaraz wyrzutem sumienia. O procesie i przeszkodach opowiem w wielkim skrócie.

Jeśli zapoznaliście się już z opisywanymi przeze mnie technikami, macie na pewno jakieś wyobrażenie na temat malowania i woskowania produktami Annie Sloan (informacje pod tym linkiem). Krzesła i podstawę stołu potraktowałam kolorem Old White. Kolor i grubość lakieru tym razem trochę mnie wystraszyła, zwłaszcza że wykorzystałam kontrastową biel. Nie wyobrażałam sobie jednak usuwania lakieru przy tylu szczeblach i wycięciach. Żeby uzyskać dobry efekt krycia i solidną grubość przy meblach w zamyśle często i intensywnie używanych – musiałam nanieść minimum trzy warstwy farby! Potem wszystko dokładnie woskowałam (tylko Clear Wax Annie Sloan) i to na tym etapie najczęściej wysiadała mi cierpliwość. Po kilku krzesłach przestałam nanosić wosk pędzlem i polerować go szmatką. Zamiast tego nabierałam wosk szmatką i jednocześnie go rozcierałam. Było mi tak wygodniej i zużywałam mniej wosku. Na koniec tylko delikatna przecierka papierem, ale to tylko jeśli idzie się w stronę shabby chic.

Z blatem to już całkiem inna historia. Nie chciałam go malować z przyczyn i wizualnych i praktycznych. Nie podobał mi się jednak ciemny lakier, który był wykorzystany wcześniej. Poza tym, że widać już było jego zużycie, niemal kompletnie krył naturalne słoje, które bardzo chciałam uwidocznić. W usuwaniu lakieru pomagał mi mąż, który też sprezentował mi szlifierkę oscylacyjną Bosha. Po dokładnym wyczyszczeniu i przetarciu rozpuszczalnikiem wystarczyło polakierować blat. Zdecydowałam się na trzy warstwy bezbarwnego lakieru (clear satin) z Homebase. Mimo, że nie nadaje on koloru, to po lakierowaniu drewno zawsze jest ciemniejsze (różnica mniej więcej jak między suchym drewnem a mokrym).

Chciałabym wspomnieć chwilę o stole (o krzesłach windsorskich już było), ponieważ też ma spory wpływ na rustykalny i farmerski styl całości. O typie decyduje tu jego podstawa – tzw. kozioł. Stół na kozłach (trestle table) znany jest od średniowiecza, a o jego popularności decydowała właśnie prostota konstrukcji. Dwa kozły połączone są najczęściej ze sobą przy pomocy podłużnej belki, która razem z blatem mocowana jest kołkami. Dzięki temu stół łatwo jest złożyć. W prawdziwie wiejskiej wersji często zestawiany jest też z ławkami.

Niestety nie zmieściły mi się wszystkie krzesła. Jedno z nich musiałam wynieść, inaczej blokowałoby wyjście na ogród. Kupiłam też grafitowe poduszki, ponieważ nie zdecydowałam jeszcze jakim kolorem ożywić kuchnię (póki co jest biało-szaro-czarno).

 

Written By
More from ola

Karnisz z gałęzi jako rustykalny akcent w kuchni

Wyjątkowo cenię pomysły, które do wnętrza wnoszą kreatywny i nowatorski pierwiastek. Zanim opowiem o...
Read More

8 komentarzy

  • Witam…po przeczytaniu Twojego posta , widzę że wiele nas łaczy…(miłość do starych mebli, Szczecin, Londyn) ja tak jak Ty , też daje starym meblom drugie życie.. . i nie ukrywam że sprawia mi to wiele radości..W szczecinie mieszkam, Londyn kocham za ,,klimat,, mnogość starych pięknych rzeczy…własnie zamieszczam u siebie post w podobnym klimacie…Pozdrawiam i będę zaglądać…

  • Dzięki za komentarz. Wpadłam z rewizytą i przyznaję, że sporo nas łączy:) Nie wiem czy zgodzisz sie ze mną, ale takie przerabianie bywa bardzo uzależniające.
    pozdrawiam również i życzę udanego tygodnia
    Bambetle

  • Wspaniałe cuda tworzysz 🙂 Zakochałam się w tym stole i krzesłach. Już je widzę w swoim mieszkaniu 😉

    ————————————————————————————————————
    Zapraszam na mój blog o modzie i wystroju wnętrz w skandynawskim stylu: http://skandichic.pl/
    Kamila

  • Mam 4 takie krzeselka w kuchni i chcialabym je odmienic. Boje sie zaczac bo nie mam doswiadczenia z przemalowywaniem starych mebli. Na razie czekam do wiosny.

  • Witam,
    mam bardzo praktyczne pytanie ile litrów farby oraz wosku zużyłaś na tą piękną przeróbkę?
    pozdrawiam i dziękuję za inspirację:)

    • Witaj,
      Na krzesła i bazę stołu zużyłam niecały litr farby (7/8) przy czym muszę zaznaczyć, że biel jest najmniej oszczędnym kolorem ze względu na wielość warstw. Wosku z tego co pamiętam poszła mi różwnież prawie cała puszka, ale są one po 500ml.
      pozdrawiam 🙂

  • Witam,
    To znowu ja;) Bardzo dziękuję za szybką odp.
    Dalej zastanawiam się nad tymi farbami… i mam jeszcze parę pytań do Ciebie.
    Taki stół i krzesła są meblami codziennego użytku. Jak na co dzień to wygląda farba się nie ściera? W jaki sposób myjesz krzesła i czy to też nie powoduje jakiś defektów? Napisałaś że ze względów praktycznych zdecydowałaś się na blat aby pomalować lakierem – czy to znaczy że przy bardzo częstym używaniu farba by się ścierała z niego? A jeszcze co do blatu malowałaś go ręcznie czy może pistoletem? i już ostatnie:) Jakimi pędzlami malowałaś krzesła?
    Oj ale Cię zasypałam tymi pytaniami;)

    Pozdrawiam bardzo serdecznie!
    Monika

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *