Meblowe metamorfozy Kariny

Karina zdecydowanie ma oko do przeróbek. Skontaktowała się ze mną, gdy wczasowałam w Maroku, pytając o rozpuszczalnik i pędzle. Przysłała mi zdjęcia komody, którą odmieniła przy pomocy produktów Annie Sloan. Trzy warstwy Old White i ciemny wosk to idealne rozwiązanie, które doskonale podkreśliło charakter rzeźbień. Karina nie tylko technicznie poradziła sobie ze wszystkim, ale wybrała mebel, który swoim stylem i zdobieniami świetnie współgra z oczekiwanym stylem. Jako inspirację prezentuję Wam za jej zgodą zdjęcia.

komoda w stylu shabby chic

20130921_143748Zwróćcie uwagę jak dokładnie i z artystycznym instynktem aplikowany był ciemny wosk, który podkreśliła lekka przecierka krawędzi. Karina nie zrobiła niestety zdjęć ‚przed’, ale komoda z jej opisów była bardzo ciemna.

detale komody w stylu shabby chic

Zdolna właścicielka może cieszyć się własnoręcznie malowanym i jedynym w swoim rodzaju meblem. Nas na pewno efekt końcowy zainpiruje.

Szara komoda w stylu shabby chic

Dziwne dla mnie było to lato, co odbiło się niestety słabą częstotliwością wpisów… Komoda, którą zapowiedziałam – już dawno zrobiona i w pełnej gotowości do prezentacji. Pochmurny Londyn nie sprzyjał zdjęciom, ale wcale nie letni był pierwotny zamysł. Zerknijcie najpierw na kilka inspiracji.

szare inspiracje

Nie jestem wielką fanką wymuszania stylu shabby chic malowaniem napisów i wzorów na gładkich powierzchniach. Tym bardziej cieszę się jeśli w moje ręce trafia mebel już pierwotnie rzeźbiony, co można odpowiednio podkreślić.

detale rzezbien

detale shabby chic przecierka

szara komoda

Komodę pomalowałam wstępnie bielą Old White Annie Sloan, by delikatnie uwidoczniła się przy przecierce. Całość od początku planowałam w szarości i użyłam do tego Paris Grey. Wzory potraktowałam tą samą bielą oraz ciemnym woskiem, by lekko je postarzyć.

detale rzezbien 2

Wnętrza szafek i szuflad pomalowałam już tylko szarością, a powierzchnie zabezpieczyłam jasnym woskiem Annie Sloan.

wnetrze szafki shabby chic

Efektu nie miałam okazji podkreślić ciekawą stylizacją, ale nie chciałam już czekać z dodaniem notki. Komoda jeszcze troszkę u mnie pobędzie, więc może trafię na dobre światło i temat, do którego będę mogła wpleść dodatkowe ujęcia.

przed i po komoda

Mam nadzieję nie rozgniewać Was lakonicznością tego wpisu. Leżę pod kołdrą z anginą i nie idzie mi dziś wykrzesanie z siebie rozległych wypowiedzi. W poniedziałek lecimy na bardzo wyczekiwane wakacje, więc liczę na bardzo inspiracyjne naładowanie baterii. Tymczasem dziękuję za wszystkie wiadomości – za moment postaram się nadrobić zaległości w odpowiadaniu na nie!

Najczęściej pojawiające się pytania

Jedną z moich pierwszych blogowych notek była krótka informacja o farbach i narzędziach (link). Szczegóły dotyczące technik i podpowiedzi znajdziecie również w większości wpisów dotyczących malowania. Sporo czasu schodzi mi teraz na komodę, więc postanowiłam w przerwie zebrać kilka pominiętych wcześniej kwestii. Wspierałam się najczęściej zadawanymi pytaniami w mailach i komentarzach.

Gdzie w Polsce można kupić farby Annie Sloan?

W Polsce z dostępnością tych farb jest niestety krucho. Na oficjalnej stronie są trzy adresy sklepów (Kraków, Konstancin i Kozienice). Farby są też sprzedawane na Allegro, ale ich cena jest niestety prawie dwukrotnie wyższa niż w UK. Mogę jedynie przypomnieć, że farby są niesamowicie wydajne, więc kupującym pozostawiam ocenę sensowności zakupu.

Czy można zastąpić Chalk Paint farbą akrylową?

Pod względem wizualnym farba akrylowa jest zbliżona do matowego wyglądu Annie Sloan. Efekt przetarcia jest możliwy przy obu produktach, ale istotna różnica tkwi w przygotowaniu mebla do malowania. Przy Chalk Paint nie ma konieczności zdzierania lakieru, czy innych powłok. Akryl polecam używać na surowe drewno.

Jak przygotować mebel do malowania?

Mimo braku konieczności zdejmowania warst lakieru przy malowaniu AS – konieczne jest odpowiednie przygotowanie mebla. Przed czyszczeniem zwróćcie uwagę na wszelkie ubytki w drewnie, bo to doskonały moment by potraktować je kitem i papierem ściernym. Przygotowania zaczynam zawsze od dokładnego wymycia drewna wodą z odrobiną mydła. Następnym krokiem jest rozpuszczalnik (white spirit, mineral spirit) albo denaturat. Warto wspomagać się jasną szmatką – można wówczas kontrolować stopień czystości. Wystrzegajcie się produktów czyszczących, które w składzie mają TSP (Trisodium phosphate, E339). Ktoś kiedyś polecał to przy produktach Annie Sloan, ale wyszło że są przez to problemy z malowaniem i farba odchodzi.

Czy stosowanie wosku jest konieczne?

Jest to jedyna warstwa ochronna dla mebla, więc wszystko co nie jest przeznaczone na użytek zewnętrzny powinno woskiem być potraktowane. Bez wosku farba będzie się zcierała, a odkurzanie mebla stanie się niemal niemożliwe. Jedna warstwa bezbarwnego wosku w zupełności wystaczy, a z czasem (np. po kilku miesiącach) można czynność powtórzyć. Ciemny wosk służy głównie uzyskaniu efektu postarzania, ale jego użycie musi być poprzedzone warstwą wosku bezbarwnego. Dodatkowa podpowiedź: zawsze przed rozcieraniem oczyśćcie szmatkę z włosków, np. rolką do odzieży.

Jak oczyścić pędzel z wosku?

Pędzel po wosku najlepiej czyścić ciepłą wodą z mydłem. Zdarzało mi się też zanurzać pędzel w rozpuszczalniku i zebrać wosk papierowym ręcznikiem. Obie metody działają, więc Wam pozostawiam wybór.

Ile warstw farby powinno się nanosić?

Nie ma właściwej odpowiedzi na to pytanie, ponieważ sami musicie ocenić czy dana warstwa ma prawo być ostatnią. Zazyczaj nanoszę 2-3 warstwy, a zależy to od rodzaju drewna (im bardziej śliska powierzchnia tym więcej „zabawy”), stopnia rozwodnienia farby czy stosowanej techniki tj. oczekiwanego efektu. Pamiętajcie też, że wosk może uwidocznić zbyt małą ilość farby, więc zawsze lepiej zawyżać. Wiele z Was przesyła mi maile w panice po użyciu Old White, zaprezentuję więc zdjęcie mebla pomalowanego jedną warstwą bieli. Wygląda to jak wymazane pastą do zębów i nie ma w tym zupełnie nic niepokojącego. Kolejne warstwy z pewnością pomogą uzyskać oczekiwany efekt krycia.

jedna warstwa old white annie sloanNa inne Wasze pytania jak zawsze chętnie odpowiem. Poproszę jednak, byście przejrzeli wcześniejsze wpisy, bo niewykluczone, że tam znajdziecie odpowiedź. Koniec nudzenia! Następny wpis – obiecana komoda. :)

Drabina elementem wystroju

Lato nie sprzyja w moim wypadku domowym modyfikacjom. Dobra pogoda, która w Londynie jest rzadkością, nawołuje do spędzania czasu jak najdalej. Więcej mnie ostatnio w ogrodzie, który postanowiłam oczyścić z gratów. Już jakiś czas temu przygarnęłam starą drabinę od mamy. Pomalowana na kolorowo wisiała w pokoju, który dzieliłam z siostrą i była swoistą półką na nasze pluszaki. Dzięki chomikowym tendencjom rodziców drabina spędziła w piwnicy dobrych 10 lat, po czym trafiła do mnie.

stara drabina przed przerobkaTak wiele jest rewelacyjnych pomysłów na wykorzystanie drabiny, że długo nie mogłam zdecydować się gdzie ją umieścić i przez to – jak pomalować. Wyniosłam ją na podwórko, gdzie straszyła mnie i nęciła jednocześnie. Wczoraj wieczorem natchnęło mnie i zabrałam się za dopasowanie jej do jednego z pokoi.

przyklady wykorzystania drabiny we wnetrzachBy uzyskać pożądany kolor wymieszałam Arles i Antibes Green Annie Sloan. Nie zdzierałam poprzednich kolorów, naniosłam więc dwie solidne warstwy i zabezpieczyłam je Clear Wax AS.
Do aranżacji użyłam butelek aptecznych, gazet New York Times z lat 50. i mojego ukochanego Mercedesa (maszyna do pisania), którego dostałam w prezencie od męża. Drabina może być miejscem na czasopisma, ale też wieszakiem na szale, paski, czy co tam komu wyobraźnia podpowiada.

biurko z drabina aranzacjabiuro z drabina i maszyna do pisania

Malowanie ramki dwoma kolorami z efektem postarzania

Ramy stylizowane na stare dostępne są teraz niemal w każdym sklepie. O ile nie mam nic przeciw dobrze zrobionym masówkom, tak duża część sugeruje kiczowatą taniochę. Malując takie drobiazgi praktycznie nie zużywacie farb Annie Sloan, więc na małych powierzchniach wydajność jest nieskończona. Przekształcić można wszystko, ale o piękne zdobienia i solidne wykonanie wcale nie tak łatwo. Mam dziś dla Was przykład prezentujący kilka technik i sposobów stylizowania na shabby chic. Ramę kupiłam za 50p na Rotherhithe Car Boot Sale.

malowanie ramki na szaro1
1. Oczyściłam powierzchnię nie zdzierając lakieru. Szarość, którą widzicie nie jest gotowym kolorem Annie Sloan, a zrobioną przeze mnie mieszanką. Użyłam Duck Egg, Old Ochre i Graphite. Średniej wielkości okrągłym pędzlem pomalowałam drewnianą bazę. Na zdobienia trafiło trochę farby, gdy zajmowałam się szczelinami, ale nie jest to problem przy nakładaniu kolejnego koloru.

malowanie detali ramki drugim kolorem 22. Drugim kolorem, którym postanowiłam pomalować zdobienia jest Old White. Potrzebujecie małego i dokładnego pędzelka oraz ogromu cierpliwości. Nie ma tu niestety uproszczeń – malować trzeba ręcznie. Naniosłam dwie warstwy farby.

postarzanie dry brush 33. Jeśli zdarzyło Wam się wyjechać poza linię, albo maznąć bielą nie tam gdzie trzeba – wykończenie suchym pędzlem może to zatuszować. Ta technika postarzania polega na nabraniu czubkiem pędzla (użyłam średniego i okrą…głego jak przy szarości) farby i wytarcie jej tak, by została dosłownie resztka. Tą właśnie resztką delikatnie maluje się krawędzie i wybrane miejsca.

woskowanie ramki 44. Clear Wax Annie Sloan naniosłam pędzlem i rozcierałam suchą szmatką. Tu podpowiedź, której chyba nigdzie jeszcze nie pisałam: upewnijcie się, że szmatka nie ma włosków i paprochów. Można użyć wałka do czyszczenia ubrań, albo nawet większej taśmy klejącej. To ważne, bo włoski przy woskowaniu doprowadzą Was do szaleństwa!

przeieranie farby 55. Postarzone wykończenie uzyskacie papierem ściernym. Skupcie się na zdobieniach i przecierajcie instynktownie. Po zakończeniu przetarte miejsca muśnijcie raz jeszcze nawoskowana szmatką. Ta kolejność jest sprawedzona i polecam ją zamiast przecierania przed woskowaniem.

ramka shabby chicramka zblizenieMam nadzieję, że podoba Wam się mój niedzielny twór. Nie trzeba mieć chirurgicznej dokładności, żeby ręcznie malować zdobienia. Jeśli jednak oceniacie efekt na nie wart zachodu – jednokolorowa wersja pochłonie znacznie mniej energii.

Retro kącik ogródkowy

Sezon na liczne targowiska typu car boot obfituje w bardzo tanie meblowe zdobycze. Widzieliście już bujany fotel za funta, więc dziś kolejny mebel nabyty za tę symboliczną kwotę. Stolik na przybory do szycia (sewing table) firmy C.Arnold znalazłam na targowisku Flamingo. Trafiliśmy tam trochę z przypadku, kiedy sprzedawcy zaczynali się już zwijać. To moment, kiedy rzeczy oddawane są niemal za darmo, bo nikt nie chce zabierać ich z powrotem.

sawing table - stolik przed malowaniemStolik pochodzi z połowy wieku, co widać było po jego stanie. Wnętrze było całkowicie do zdarcia, a i lakier wymagał odświeżenia. Postanowiłam pobawić się kolorem i zmienić zastosowanie mebla. Nie chciałam go do domu, więc przeznaczyłam na ogródek, gdzie świetnie sprawdzi się przy okazji imprez. Taki przenośny stoliko-barek na kółkach może być dobrym uzupełnieniem innych ogrodowych powierzchni. W naszym wypadku dopasowany został do metalowego stołu i krzeseł z Ikei.

pastelowe inspiracjeKolor pistacjowy to mieszanka kilku farb Annie Sloan. Użyłam Old Ochre, Arles i Antibes Green. Bardzo delikatnie postarzyłam krawędzie Old White i pastelową mieszanką wykorzystaną na dolnej półce mebla. Przybliżam jedną z krawędzi, by pokazać efekt techniki suchego pędzla. To postarzanie drugim kolorem nie wymaga przecierania, przez co nie dobijacie się do drewna. Jest to temat wymagający bardzo zobrazowanego tłumaczenia, więc w przyszłości pewnie nagram jakiś wideoporadnik.

pistacjowa szafka w ogrodzieefekt postarzania metodą suchego pędzlaKącik zaaranżowałam w piknikowym stylu retro. Kosz kupiony za funta na targowisku wpisał mi się nieźle w tematykę. Moim ulubionym elementem tej aranżacji są butelki po mleku z kolekcji starego szkła. Pochodzą one z czasów, gdy numery telefonów były czterocyfrowe :) Wybrałam je ze względu na czcionkę, której styl doskonale oddaje klimat czasów.

kosz piknikowy z retro zawartosciąJeśli nie macie podobnych szklanych zasobów możecie uzyskać taki styl innymi sposobami. Do butelek lub słoiczków można przywiązać etykietki z naturalnych i rustykalnych elementów, albo zrobić papierowe wieczka. Napisy na nich można nadrukować, albo jak ja użyć starej maszyny.

DSC_0417papiuerowe etykietki na butelki diy

O bujanym fotelu i jego przeróbce

Fotel bujany nie był nigdy na czele mojej zakupowej listy. O ile bardzo doceniam jego praktyczne i estetyczne walory, tak relaks kojarzy mi się z książką czytaną przy kawie w dużym i miękkim uszaku… Nie mogłam jednak przejść obojętnie obok spisanego na straty staruszka. Znalazłam go podczas jednej z pierwszych wizyt na targowisku Rotherhithe. Nie jest to specjalnie duży Car Boot, ale szczęście uśmiechnęło się tam do mnie kilkakrotnie.

metamorfoza fotela bujanego
Zbierałam się z jego przerobieniem kilka miesięcy, ponieważ wymagał więcej, niż wizualnego liftingu. W niestabilne szczebelki wbiłam gwoździe, które miejscami, razem z dziurami po kornikach i innymi nierównościami, potraktowałam wypełniaczem do drewna. Najbardziej obawiałam się pęknięcia na siedzisku, z którym jednak uporałam się wwiercając od spodu metalowe płytki. Drewno lekko tylko oszlifowałam, ponieważ użyłam farby Annie Sloan w kolorze Old Ochre, która nie wymaga zdejmowania poprzednich powłok. Powierzchnię zabezpieczyłam jasnym woskiem.
Do stylizacji użyłam jaśka z uszytą przeze mnie poszewką, która dzięki kopertowemu zamknięciu nie wymaga zamka. Całość to kompletny recykling, w którym pomogły mi skrawki lnu od jednej z mam i stara serwetka od drugiej. Rzadko podliczam koszty, bo wbrew pozorom niespecjalnie oszczędna ze mnie osoba. Tym razem jednak muszę się pochwalić. Za krzesło zapłaciłam funta, farby i wosk zużyte w mniej niż 10% to jakieś 2,50£. Całkowity koszt przerobionego krzesła wyniósł zatem 3,50£ czyli ok. 17zł!

przyklady foteli bujanych

Nie ma pomieszczenia, w którym bujaki się nie sprawdzą, zwłaszcza że ich różnorodny design pozwoli każdemu znaleźć swojego ulubieńca. Moje krzesło to popularna w Anglii szczebelkowa wersja, która ma bardzo klasyczny charakter. Na wybranych zdjęciach znajdziecie też bardziej współczesne przykłady, np. niesamowicie modny Eames.

shabby

shabby chic poduszka i fotel

Bujany fotel to najlepszy pomysł na werandę, ale nie przyszło nam niestety żyć w upalnym Texasie… Kolorystykę dobrałam do sypialni, którą urządzam w stylu shabby chic. To właśnie tam w sąsiedztwie szafy i pod oknem stanął mój stary-nowy fotel.

Moje wyczekiwane biurko i jego przemiana

Długo borykałam się ze znalezieniem odpowiedniego biurka, co było sporym problemem przy wykorzystaniu pomieszczeń. Mniejszy pokój, który znajduje się na piętrze od początku planowaliśmy wykorzystać na coś w rodzaju biura, miejsca do pracy. W praktyce jednak miejsce służyło mi zimą za składzik i pracownię do malowania. Zrobiło się cieplej i skończyły się wymówki.. Miałam zresztą serdecznie dosyć pisania przy wszystkich możliwych stołach i stolikach. Obiecałam sobie miejsce, z którego nie będe chciała wyjść, a otoczenie zamiast rozpraszać – zainspiruje.. Wymiotłam więc wszystkie graty do szopy i zaczęłam od biurka!

biurko antyk przed renowacją

Zauroczył mnie jego kształt i delikatność. Długo zastanawiałam się nad użyciem ciekawego stołu zamiast biurka, ale martwił mnie brak nawet jednej szuflady… Miałam nadzieję znaleźć antyk, którego nie będę musiała malować. Moja zdobycz była jednak mocno zniszczona i z każdą minutą miałam nowy pomysł na renowację.

zniszczone biurko przed renowacją

Pierwszym krokiem było zdarcie z blatu czarnej tkaniny i lakieru. Użyłam szlifierki oscylacyjnej, by dokładnie wygładzić powierzchnię.

odnawianie mebli - biurko

Na oczyszczone rozpuszczalnikiem drewno nałożyłam trzy warstwy bezbarwnego lakieru, który na powietrzu wysechł błyskawicznie. Zrobiłam to jednak dopiero po malowaniu pozostałych części, gdy nie musiałam już odwracać biurka blatem do dołu.

lakierowanie blatu

Plany na kolorystykę i styl, w jakim utrzymany będzie pokój miałam w głowie już dawno. Zdecydowałam się użyć ciemnej zieleni, którą uzyskałam mieszając farby Annie Sloan: zieleń Antibes Green, ciemny Graphite i dosłownie kapka żółci Arles. Najbliżej tego koloru firma proponuje Olive, ale jest chyba mniej nasycony, niż mój efekt końcowy. Paletę i mieszanki próbowałam rzecz jasna najpierw na kartonie, co mogliście widzieć na bambetlowym facebooku. Przy wyborze farb AS pamiętajcie, że są one idealne do mieszania.. Jeśli więc zaopatrzycie się w podstawowe kolory o silnym nasyceniu (biały, czarny, czerwony, zielony, niebieski i żółty) będziecie w stanie uzyskać niemal każdy pożądany odcień.

biurko2

wetrze szuflady biurka z botanika

Wnętrza szuflad pomalowałam tą samą mieszanką, którą zastosowałam przy radomskim krześle. Przetarłam krawędzie papierem, więc kolor jest zauważalny nawet gdy wszystko jest zamknięte. Chciałam, żeby widać było, że częściowo inspirowałam się ilustracjami botanicznymi, które prawdopodobnie pojawią się w pokoju w jakiejś formie. Na blat i we wnętrzu szuflad przykleiłam samoprzylepny filc, który znalazłam na Ebayu. Miałam nadzieję, że będzie trochę ciemniejszy, ale pociesza mnie fakt, że zawsze mogę go wymienić..

biurko z krzeslem antyki2

Mam wrażenie, że mimo malowanych powierzchni drewno wciąż odgrywa ważną rolę. Nie przygotowałam dla Was tym razem zdjęć z inspiracjami, a meble pokazuję w pozbawionej stylizacji formie. Mam jednak nadzieję, że zaczekacie ze mną na rozwój wydarzeń w pokoju, który będzie moją małą tajemną skrytką!

Krzesła malowane częściowo i mój przyjaciel z Radomska

Znacie już pewnie moją słabość do krzeseł, których mam w domu znacznie więcej niż wypada przy dwuosobowej rodzinie… Poza moim zainteresowaniem ich historią przyznaję, że jest to bardzo wdzięczny do przeróbki mebel. Każde pomieszczenie mile skorzysta z dopasowanego lub całkiem kontrastowego akcentu, który dodatkowo jest mobilny i oczywiście przydający się. Krzesło szczebelkowe w stylu kapitańskim znalazłam w sklepie vintage – Linike na Brixton. Było bardzo tanie, ponieważ miało spore uszkodzenie w postaci złamanego szczebla. Nie taki jednak zwyczajny ten śmieć do odratowania – polski nasz jest to radomszczanin!

ZPM Radomsko w latach świetności najbardziej słynęło z krzeseł giętych (bentwood), które od 1881r. produkowali tam twórcy tej specyficznej techniki. To bardzo ciekawa historia, którą podzielę się pewnie przy okazji znalezienia krzesła Thonet. Teraz jednak o moim, które oczekiwało pomocy.

zpm radomsko krzeslo z londynu

Jeden z dolnych szczebli był całkiem złamany, co przy jego grubości i lokalizacji mogło być wyrokiem śmierci. Postanowiłam jednak dać mu szansę i jakoś podreperować. Wewnątrz złamania nałożyłam klej i zostawiłam tak zbijając trytkami (opaski kablowe) na kilka dni. Dopiero pewna solidności pracowałam nad wizualnym aspektem – złamanie nawet sklejone było wciąż widocznie szpecące. Nałożyłam wypełniacz do drewna, który po zaschnięciu dokładnie szlifowałam papierem. Po tym postanowiłam pomalować. Na zbliżeniu wciąż widać lekkie nierówności, ale na gołe oko nie są na szczęście widoczne.

reperowanie złamanego szczebla w krześle

Pomyślicie pewnie, że pomalowałam je w całości, jak robiłam już z innymi… Tym razem wyjątkowo ciężko było mi się pożegnać z drewnem. Mimo, że uwielbiam malować meble i dopasowywać je do wnętrz – nie można przesadzać z robieniem wszystkiego podobnie. Ponieważ jest to największe i najwygodniejsze z moich krzeseł postanowiłam połączyć je z biurkiem, które malowałam (już skończone – zrobię zdjęcia i pokażę pewnie na dniach). Biurko malowane i krzesło też – to było dla mnie za wiele.. Drewno, które wciąż jest w doskonałym stanie zostawiłam więc w większości nietknięte. Skorzystałam z trendu malowania tylko częściowo. :)

przyklady krzesel malowanych czesciowo

Kolor został wybrany z myślą o biurku.. Wymieszałam Arles z Antibes Green, by wyszła mi taka jakby limonka. Pomalowałam szczeble pod siedziskiem, co daje efekt tylko dodatku kolorystycznego. Mam nadzieję, że spodoba Wam się taki pomysł – zwłaszcza, gdy pokażę Wam biurko!

krzeslo kapitanskie z radomska